środa, 1 stycznia 2014

Poniedziałek

W końcu blog. Pierwszy mój blog, prawdziwy, w którym będę opisywać… w sumie różne przeżycia, problemy, sytuacje etc.
Imiona zostały zmienione, wolę aby wszystko co napiszę pozostało anonimowe.
Więc… urodziłem się jako mężczyzna lecz w ciele kobiety. Nadano mi straszne imię, na które reaguję agresją. Chyba Bóg mnie pokarał za moją poprzednią egzystencję. No cóż, trzeba być twardym i się nie poddawać. Możecie mnie nazywać Gru. Tak, imię z filmu animowanego lecz podoba mi się.
Mam już swoje lata, jak to śpiewał Andrzej Rosiewicz ” Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień „. Mieszkam na małej, zabitej dechami wsi, gdzie wszyscy wiedzą najlepiej co jest dla mnie dobre. Będę pisał w miarę krótkie blogi, nie chcę nikogo zamęczać moimi wypocinami. Wszelkie pytania możecie pisać w komentarzach bądź kierować na e-mail: transseksualnygru@gmail.com
Więc… Może przedstawię Wam moją ” fascynującą ” historię.
Jak to każda historia się zaczyna – Już od najmłodszych lat czułem, że coś jest ze mną nie tak. Zaczynało się jak u każdego, granie w piłkę, zaczepianie dziewczyn, ciągłe bijatyki. Jak to zdrowy i pełny wigoru chłopiec. Miałem  trochę ułatwione zadanie, ponieważ nie pochodzę z zamożnej rodziny więc dostawałem ubrania po starszym bracie. Więc ganiało się w bojówkach i o dwa rozmiary za dużych koszulkach z plastikowymi pistoletami na kulki i rozrabiało. Również moje włosy nie przekraczały długości 10 cm więc wystarczyło założyć czapkę i mogłem czuć się swobodnie.Nie byłem trudnym dzieckiem, raczej spokojnym, czasami tylko odbijała mi głupawka i coś niszczyłem bądź się biłem. No ale większość dni była straszna, ciągłe mówienie ” byś mi pomogła, przyniosła, zrobiła, posprzątała, podała, napisała, powiedziała „. Czy oni nie mogli już wtedy się zorientować, że dla mnie to była tortura? Dlaczego zwracali się w tej formie do mojej osoby? Nie mogłem tego zrozumieć ale również nie mogłem się sprzeciwić, w domu panował pewien rygor. Więc żyłem sobie jako Gru w ciele dziewczyny przez wiele wiele lat.
cdn…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz