sobota, 4 stycznia 2014

Sobota

Dziś przeczytacie relację dziewczyny Gru, czyli moją. Miło mi, jestem Lusi.

Cóż... Kiedy dowiedziałam się prawdy, a mianowicie, że nie jestem w związku z chłopakiem ze zdjęć, z chłopakiem, z którym byłam 6 miesięcy przeżyłam szok. Zresztą postawcie się w mojej sytuacji. Szok, pytania: "jak?", "dlaczego?", "czy to jakiś żart?". Nie potrafiłam się z tym pogodzić. Na początku Gru był niewzruszony. On uważał, iż jest to definitywny koniec, że nie ma się już po co starać. Ja natomiast chciałam, zeby walczył, potrzebowałam tej walki o mnie. Wieczorem postanowiliśmy usiąść i szczerze porozmawiać o całej zaistniałej sytuacji. Gru był zaskoczony, ze w ogóle chcę go wysłuchać, ale ja byłam ciekawa kim jest osoba, w której się zakochałam, jaka jest. Rozmawialiśmy bardzo, bardzo długo. Opowiadał mi o tym, że nie panował nad kłamstwami, o dzieciństwie, o tym, że zrobi wszystko, ale też zrozumie jeśli odejdę. Ku Jego zdziwieniu ja nie chciałam odejść. Zakochałam się w Nim jako w osobie, charakterze. Nie zależało mi na Jego wyglądzie. Oczywiście, czułam się oszukana, okłamana, ciągle chciało mi się płakać. Zastanawiałam się dlaczego to spotakło akurat mnie, ale potem zrozumiałam. On zresztą też. Był osobą transseksualną, a ja w takiej osobie właśnie się zakochałam. Oczywiście to jest nasza historia tak pokrótce. Resztę zostawię Gru, pozostawię mu tą przyjemność opowiedzenia jak to między nami jest. Ale... Na dzień dzisiejszy jesteśmy ze sobą prawie 10 miesięcy i jest nam ze sobą na prawdę dobrze.

Jeszcze jedno. Gru ma jutro urodziny, więc: Sto lat i upartości w dochodzeniu do celu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz