Jestem już ponad miesiąc na teściu i co zauważyłem ? W sumie nie wiele...
Trochę bujnął mi się zarost na nogach ale to też tylko na łydkach, uda nadal są gładkie.
Minimalnie większy zarost na brzuchu ...
Mam zwiększony apetyt, mógłbym jeść i jeść i jeść a niestety wszystko idzie w brzuch.
Na pewno też mam większą potliwość ciała, prawie jak genetyczny facet.
Co do głosu to nawet nie wiem czy coś się zmieniło, niektórzy mówią, że tak, inni że nie ...
Nadal zwiększone libido, coraz bardziej zaczyna mi to przeszkadzać, no i nie tylko mi...
Na klacie nadal ani jednego włoska i dzięki Ci Boże
Coś czuję, że będę musiał sobie jeszcze długo poczekać na jakiekolwiek bardziej widoczne zmiany :/
Co do charakteru ... Ciężko mi to ocenić. Możliwe, że jestem trochę bardziej nerwowy, zmęczony, skory do kłótni... Ale czy coś więcej to nie mam pojęcia.
sobota, 8 sierpnia 2015
poniedziałek, 6 lipca 2015
Pierwszy zastrzyk
W sobote wieczorem leżę sobie na łóżku i o ile dobrze pamiętam jem arbuza... Po chwili do pokoju wchodzi moja dziewczyna z uśmiechem na twarzy jakby dostała swój wymarzony prezent i w ręku trzyma napełnioną strzykawkę. Zapaliła mi się lampka, ręce zaczęły pocić i trząść... Stwierdziłem, że trzeba się trochę odstresować więc zapaliłem papierosa, choć próbowałem palić go powoli by odwlekać ten zastrzyk to niestety w końcu papieros się skończył...
No więc wstałem, oparłem się o biurko, zsunąłem spodenki, potem odchyliłem gacie... Bałem się jak cholera, te wszystkie opowieści innych jak to bardzo boli, jak rozsadza cztery litery, sam widok tej strzykawki i konsystencji płynu mnie przerażał... Poczułem wilgoć na pośladku ( spirytus salicylowy ) i czekałem patrząc się w ściane. Po chwili poczułem lekkie ukłucie, nastawiłem się psychicznie na ból lecz znów poczułem mokry wacik. Było już po wszystkim. Gdzie ten ogromny ból który opisywali inni ? Zero , nic, nothing, pusto. Tak się cholernie bałem tego zastrzyku a okazało się, że niepotrzebnie !
Po upływie około 15 minut testosteron rozszedł się po moim organiźmie i poczułem dziwny, nieznany mi do tej pory smak w ustach ... To był smak tst, który podobno bardzo fajnie działa na kobiety, jak magnez ;) Czuć go nie tylko z ust bo on staje się nowym zapachem Twojego ciała. Czekałem na jakieś mroczki przed oczami, osłabienie, mdłości, drażliwość... i co ? i znowu nic ! Przestraszyłem się, że może zastrzyk był źle zrobiony, może za mała dawka, może jestem jakiś inny... Lecz on jednak podziałał bo po jakiś 2 godzinach dało się odczuć zwiększone libido ;) No i to tyle z tego pierwszego razu. Dodam tylko że źle wymasowałem i mi się zrobił lekki zrost który trochę mi dokucza ale da się funkcjonować.
W gratisie dorzucam seksowną fotę mojego tyłka ;)
No więc wstałem, oparłem się o biurko, zsunąłem spodenki, potem odchyliłem gacie... Bałem się jak cholera, te wszystkie opowieści innych jak to bardzo boli, jak rozsadza cztery litery, sam widok tej strzykawki i konsystencji płynu mnie przerażał... Poczułem wilgoć na pośladku ( spirytus salicylowy ) i czekałem patrząc się w ściane. Po chwili poczułem lekkie ukłucie, nastawiłem się psychicznie na ból lecz znów poczułem mokry wacik. Było już po wszystkim. Gdzie ten ogromny ból który opisywali inni ? Zero , nic, nothing, pusto. Tak się cholernie bałem tego zastrzyku a okazało się, że niepotrzebnie !
Po upływie około 15 minut testosteron rozszedł się po moim organiźmie i poczułem dziwny, nieznany mi do tej pory smak w ustach ... To był smak tst, który podobno bardzo fajnie działa na kobiety, jak magnez ;) Czuć go nie tylko z ust bo on staje się nowym zapachem Twojego ciała. Czekałem na jakieś mroczki przed oczami, osłabienie, mdłości, drażliwość... i co ? i znowu nic ! Przestraszyłem się, że może zastrzyk był źle zrobiony, może za mała dawka, może jestem jakiś inny... Lecz on jednak podziałał bo po jakiś 2 godzinach dało się odczuć zwiększone libido ;) No i to tyle z tego pierwszego razu. Dodam tylko że źle wymasowałem i mi się zrobił lekki zrost który trochę mi dokucza ale da się funkcjonować.
W gratisie dorzucam seksowną fotę mojego tyłka ;)
Dziękuję autorce zdjęcia za poświęcenie swoich oczu dla jego zrobienia ;)
wtorek, 23 czerwca 2015
Wizyta u dr. Libera
Wróciłem niedawno z Warszawy więc dopóki wszystko na świeżo pamiętam to opiszę ...
Blok w którym znajduje się gabinet nie było tak ciężko znaleźć ... Wejście jest od drugiej strony niż ulica, wchodzi się tak w sumie na taką normalną klatkę schodową. Gabinet jest po prawej stronie, drzwi jak od mieszkania, mała plakietka z imieniem i nazwiskiem pod dzwonkiem.
Zadzwoniłem dzwonkiem, chwile odczekałem i drzwi się otworzyły... Gdy wszedłem do środka poczułem się jak w niezbyt zadbanym mieszkaniu... W korytarzu mała poczekalnia z 3 krzesłami, na wprost nich toaleta, po pawej stronie jakaś kanciapa z różnymi ustrojstwami... Na wprost większe pomieszczenie, kilka szafek, biurko, zdjęcia na ścianach...
Pierwsze pytanie jakie padło to czy jestem u niego pierwszy raz. Kazał mi usiąść i chwilę poczekać ... Radzę być cierpliwym bo jego laptop włącza się dobre 5 minut. W między czasie zapytał czy już się leczyłem, jak się formalnie nazywam... Gdy owe ustrojstwo się włączyło spisał moje dane, przeprowadził wywiad na temat moich chorób, pytał od kiedy funkcjonuje jako facet, co na to rodzice, czy się uczę/pracuję, czy pale, czy jestem uzależniony itd ... Spytał się również czy odbywałem jakieś stosunki. Zapytałem się o co dokładnie chodzi bo mam dziewczynę i seks uprawiamy jak to normalna para. Powiedział, że chodzi mu o penetracje pochwy. odpowiedziałem, że nie co go chyba trochę zdziwiło... z niedowierzaniem w głosie zapytał cy nigdy sobie tam nic nie wkładałem, nawet tampona...
Po około 20 minutach przyszła pora na badania
Poszedłem za parawan, zdjąłem spodnie, ściągnałem gacie... kazał usiąść mi na fotelu i nogi połoźyć na podnózki przez co moje nogi ułożyły się w kształt litery V. Załozył rękawiczke, popatrzył i stwierdził że będzie ciężko bo jak to ujął " jest ciasna ". To mnie trochę przeraziło, nastawiłem się na ból. W sumie niepotrzebnie bo aż tak bardzo nie bolało, wcześniej nałożył mi jakiś żel przeciwbólowy. Wziął ten swój sprzęt ( wziernik ) , wsadził i przekręcił kilka razy co sprawiło że poczułem się trochę niekomfortowo... Ale szybko wziął wymaz i wyjął te dziadostwo... Poszedł po aparat, chciał cyknąć sex fotę ale aparat mu się rozładował więc zrobił to telefonem ... Potem pouciskał brzuch oraz balast, ponasłuchiwał moje płuca i kazał stanąć przy parawanie. Cyknął jedną sex fotę od przodu, drugą od tyłu i kazał się ubrać... Musiałem się wytrzeć papierem bo niestety chcąc nie chcąc straciłem z jego palcem dziewictwo :x
Ubrałem się, wypisał skierowanie na badania hormonalne + na drugiej kartce resztę badań. Wypisał również receptę na omnadren 250, danazol, jodid oraz vitrium d3.
Wyszedłem szczęśliwy jak nigdy w życiu :)
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Zaczynamy
Chciałem ogłosić oficjalnie, że dnia 23.06.2015 jadę w końcu do Libera. Jadę, do cholery w końcu jadę !! Jezu jaka euforia ... Boję się jak cholera, że Liber stwierdzi, iż to nie jest wcale TS, że mam jakieś problemy i tym podobne ale kurcze, ja mam świadomość, że ze mną wszystko jest okej, że po prostu te ciało jest niedopasowane do mojej psychiki... Cały czas się zastanawiam co mu powiedzieć po wejściu do gabinetu ... Kurcze, przecież nie powiem mu " dobry, ja jestem TS k/m, proszę mi wypisać recepte na hormony ". Nie wiem jak mam się za to zabrać, jak mówić, jak się zachowywać, czego nie mówić... Podobno on jest bardzo bezczelny a ja nie lubię takich osób... No ale trzeba będzie spiąć tyłek i grzecznie odpowiadać na jego pytania... Nie mówiąc już o badaniu ginekologicznym :/ No ale dobra, zdam relację po powrocie, może naprawdę nie będzie tak źle :)
środa, 13 maja 2015
Czas zacząć.
Postanowiłem, że w następnym miesiącu czyli czerwcu jadę do Warszawy. Mam dość czekania i myślenia co by było gdyby. Trzeba wziąć się w końcu za siebie i zacząć zmiany. Choć wiem, że to powolny proces to cieszę się, że w końcu zebrałem się na odwagę. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i niedługo dostanę ten upragniony tst. Trochę boję się co powie rodzina i znajomi, gdy zmiany zaczną być widoczne... Mam nadzieję, że to zaakceptują i nie będę miał większych problemów na uczelni i w pracy.
Przez ostatni czas w sumie wiele się nie działo. Lusi już nie będzie dodawać żadnych postów ponieważ się rozstaliśmy. W robocie okej, na uczelni jak zawsze czyli mnóstwo prac do napisania... Mam nadzieję, że chociaż jak skończe te studia to będzie mi troszkę łatwiej znaleźć jakąś lepiej płatną pracę bo nie wiem jak ja sobie poradzę z tym wszystkimi wydatkami.
Co do wydatków to postanowiłem ograniczyć/rzucić palenie... Czuję, że to będzie cholernie trudne ale kurcze, miesięcznie na papierosy idzie mi około 400 zł czyli rocznie około 4800 zł ! Gdybym nie palił i odkładał te pieniądze to przez jakieś 4 lata uzbierałbym na wszystkie wizyty, badania, operacje... Aż żal mi tych przepalonych 6 lat, z taką kasą mógłbym już dawno zacząć leczenie.
Ostatnio dowiedziałem się, że moja mama żałuje, że mnie urodziła... To trochę przykre z racji tego, że sam się nie pchałem na świat i że to nie moja wina jaki jestem ... Tylko, że ona tego nie rozumie, twierdzi, że sobie to wszystko ubzdurałem. Nie wiem jaka będzie jej reakcja gdy zacznie się pojawiać zarost, mutować głos... Miejmy nadzieje, że z domu mnie nie wyrzuci.
Przez ostatni czas w sumie wiele się nie działo. Lusi już nie będzie dodawać żadnych postów ponieważ się rozstaliśmy. W robocie okej, na uczelni jak zawsze czyli mnóstwo prac do napisania... Mam nadzieję, że chociaż jak skończe te studia to będzie mi troszkę łatwiej znaleźć jakąś lepiej płatną pracę bo nie wiem jak ja sobie poradzę z tym wszystkimi wydatkami.
Co do wydatków to postanowiłem ograniczyć/rzucić palenie... Czuję, że to będzie cholernie trudne ale kurcze, miesięcznie na papierosy idzie mi około 400 zł czyli rocznie około 4800 zł ! Gdybym nie palił i odkładał te pieniądze to przez jakieś 4 lata uzbierałbym na wszystkie wizyty, badania, operacje... Aż żal mi tych przepalonych 6 lat, z taką kasą mógłbym już dawno zacząć leczenie.
Ostatnio dowiedziałem się, że moja mama żałuje, że mnie urodziła... To trochę przykre z racji tego, że sam się nie pchałem na świat i że to nie moja wina jaki jestem ... Tylko, że ona tego nie rozumie, twierdzi, że sobie to wszystko ubzdurałem. Nie wiem jaka będzie jej reakcja gdy zacznie się pojawiać zarost, mutować głos... Miejmy nadzieje, że z domu mnie nie wyrzuci.
wtorek, 17 lutego 2015
Dawno mnie tu nie było.
Tym razem z tej strony Lusi. W sumie u nas jeśli chodzi o zmianę nic się nie ruszyły. Gru miał zacząć odkładać kasę, ale wiadomo. Zawsze są ważniejsze wydatki. Denerwujące, ale niezmienne.
Ostatnio między nami się coś psuje. Gru jakoś dziwnie się zachowuje. Nie wiem czy to narasatająca w nim frustracja, że nie ma kasy (na zmiany i na swoje potrzeby) czy to kwestia tego, że mu się znudziłam. To takie trochę nie fair, bo tak go wspierałam... Ale nie chcę się nad sobą użalać. Chciałam się dowiedzieć czy jeszcze posiadam jakiś czytelników? Jesteś ts? A może miałbyś ochotę pochwalić się jak Twoje postępy w zmianie? Piszcie, z chęcią poczytam
-http://ask.fm/transseksualnygru
- transseksualnygru@gmail,com
CZEKAM I POWODZENIA!
Tym razem z tej strony Lusi. W sumie u nas jeśli chodzi o zmianę nic się nie ruszyły. Gru miał zacząć odkładać kasę, ale wiadomo. Zawsze są ważniejsze wydatki. Denerwujące, ale niezmienne.
Ostatnio między nami się coś psuje. Gru jakoś dziwnie się zachowuje. Nie wiem czy to narasatająca w nim frustracja, że nie ma kasy (na zmiany i na swoje potrzeby) czy to kwestia tego, że mu się znudziłam. To takie trochę nie fair, bo tak go wspierałam... Ale nie chcę się nad sobą użalać. Chciałam się dowiedzieć czy jeszcze posiadam jakiś czytelników? Jesteś ts? A może miałbyś ochotę pochwalić się jak Twoje postępy w zmianie? Piszcie, z chęcią poczytam
-http://ask.fm/transseksualnygru
- transseksualnygru@gmail,com
CZEKAM I POWODZENIA!
czwartek, 8 stycznia 2015
Szara rzeczywistość
Dawno już tu nic nie pisałem... Zazwyczaj nie mam czasu, praca, studia, dom, praca i tak w kółko.
Zaczął się nowy rok i ... no właśnie. Nadal nie robię nic w stronę upragnionego celu. Największym problemem są pieniądze których ciągle brakuje. Muszę uzbierać jakąś kwotę na start i dopiero wtedy wybiorę się do specjalisty aby zacząć diagnozę. Uroczyście przysięgam, że co miesiąc będę odkładał 100 zł i za jakiś czas rozpocznę przygodę.
Lusi nie opisuwała wesela, więc pomyślałem, że ja to zrobię. Więc... wesele z mojej strony było umiarkowane. Częste spojrzenia osób z mojej rodziny stało się czymś normalnym dla mnie. Lecz mogli sobie oszczędzić szydercze uśmieszki i obgadywanie. Jednakże jakoś wytrwaliśmy na tym weselu do godziny 2. Mimo, że początek był wręcz katastrofalny to w późniejszym czasie bawiliśmy się nawet dobrze. Ba, nawet braliśmy udział w różnych zabawach :)
Wesele ze strony dziewczyny było czystym obłędem. Powiem Wam szczerze, że jeszcze nigdy się tak nie wybawiłem jak przez te dwa dni wesela i poprawin. Wszyscy byli tacy wyluzowani, uśmiechnięci, życzliwi. Poznałem trochę gwarę śląską :) Bawiliśmy się cudownie, śmialiśmy się, wygłupialiśmy. Poznałem już chyba całą rodzinę dziewczyny i chyba wszyscy mnie polubili.
Od czasu wesel za dużo się nie zmieniło. Nadal praca, studia, dom , wyjazdy do dziewczyny, cholerne powroty... Byliśmy na sylwestrze we Wrocławiu, tylu ludzi to ja jeszcze chyba nie widziałem ! Teraz zaczął się nowy rok a ja nadal tylko myślę o pieniądzach, wydatkach, kombinuje jakby tu więcej zarobić, staram się coś odkładać... nie mam pojęcia kiedy ja zacznę te leczenie .
Dzisiaj z Lusi mamy rok i 10 miesięcy z racji tego życzę Nam wytrwałości w tym związku.
To by było chyba na tyle. Idę dalej oglądać film. Trzymajcie się.
Zaczął się nowy rok i ... no właśnie. Nadal nie robię nic w stronę upragnionego celu. Największym problemem są pieniądze których ciągle brakuje. Muszę uzbierać jakąś kwotę na start i dopiero wtedy wybiorę się do specjalisty aby zacząć diagnozę. Uroczyście przysięgam, że co miesiąc będę odkładał 100 zł i za jakiś czas rozpocznę przygodę.
Lusi nie opisuwała wesela, więc pomyślałem, że ja to zrobię. Więc... wesele z mojej strony było umiarkowane. Częste spojrzenia osób z mojej rodziny stało się czymś normalnym dla mnie. Lecz mogli sobie oszczędzić szydercze uśmieszki i obgadywanie. Jednakże jakoś wytrwaliśmy na tym weselu do godziny 2. Mimo, że początek był wręcz katastrofalny to w późniejszym czasie bawiliśmy się nawet dobrze. Ba, nawet braliśmy udział w różnych zabawach :)
Wesele ze strony dziewczyny było czystym obłędem. Powiem Wam szczerze, że jeszcze nigdy się tak nie wybawiłem jak przez te dwa dni wesela i poprawin. Wszyscy byli tacy wyluzowani, uśmiechnięci, życzliwi. Poznałem trochę gwarę śląską :) Bawiliśmy się cudownie, śmialiśmy się, wygłupialiśmy. Poznałem już chyba całą rodzinę dziewczyny i chyba wszyscy mnie polubili.
Od czasu wesel za dużo się nie zmieniło. Nadal praca, studia, dom , wyjazdy do dziewczyny, cholerne powroty... Byliśmy na sylwestrze we Wrocławiu, tylu ludzi to ja jeszcze chyba nie widziałem ! Teraz zaczął się nowy rok a ja nadal tylko myślę o pieniądzach, wydatkach, kombinuje jakby tu więcej zarobić, staram się coś odkładać... nie mam pojęcia kiedy ja zacznę te leczenie .
Dzisiaj z Lusi mamy rok i 10 miesięcy z racji tego życzę Nam wytrwałości w tym związku.
To by było chyba na tyle. Idę dalej oglądać film. Trzymajcie się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
